- A co jeśli się nie zgodzi... na pewno się nie zgodzi - mamrotałam zdenerwowana, intensyswnie wpatrując się w oczy mojej nowej przyjaciółki.
- Zobaczymy - powiedziała Lily. uśmiechając sie do mnie delikatnie, jednak niepewnie. - Dora to ja idę...
Jak powiedziała tak zrobiła odchodząc tanecznym krokiem, a ja czekałam niecierpliwie jej wupatrójąc.
Myślałam, że już nie wytrzymam, ale właśnie wtedy podeszła do mnie niespokojnie machajac puszystym ogonem.
- Nie ma go, więc na razie... możesz zostać u mnie...
- Och, dziękuję, to bardzo miłe z twojej strony, jednak chyba odejdę... nie chcę sprawiać kłopotu...
- Lairo, to naprawde nic wielkiego, w "mojej jaskini są trzy inne i tak na prawde jestem właścicielką tylko jednej, wiec, z checia ci ja udostepnie.
- Jeszcze raz... wielkie dzięki - szepnęłam, bardzo szczęśliwa... tak na prwde nie chciałam odchodzić, jednak głupio mi było. W końcu, co ja dla niej znaczyłam? Przerwałam swoje rozmyślenia, uśmiechajac się z wdzięcznościa do Lil. W tem rozległo się wycie, wycie na alarm, cała wataha ( razem ze mną zebrała się na placu wpatrując sie w czarną wilczyce o złotych oczach.
- Co jest Izis? - zapytał wilk o głębokich niebieskich oczach
- Scarllatto ze swoją bandą na szczycie góry dum-dum! - wrzasnęła
- To co robimy?- zapytałam wychoddząc przed grupę
- A ty to kto? - zapytała nieufnie na mnie spoglądając
- Jestem Laira i z chęcią wam pomogę
Czarna wilczyca jeszcze raz spojrzała na mnie nieufnie po czym uśmiechnęła się łagodnie.
- A więc szykujmy sie do walki - rozporządziła najwidoczniej najwyższa rangą wilczyca zaraz po Mrocznym
< Izis dokończysz?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz