- O czym? - zapytała szorstko, świdrując mnie wzrokiem
- Nie tym tonem Shide – warknąłem – Mam prawo mieć do ciebie pretensje!
- Dlaczeg..
- Za pięć dziesięć u mnie w gabinecie, obie – zakończyłem ostro i odwróciłem się idąc prosto do mojej jaskini. Ray spał a Dracolih czuwała nad nim.
- Dziękuję – szepnąłem i wręczyłem jej małą sakiewkę z zapłatą
- nie ma za co – odpowiedziała i wyszła po cichu.
Usiadłem obok mojego syna i przykryłem go drugą skórą, ponieważ drgał lekko. Ucałowałem go w czoło, po czym cicho wsunąłem się do swojego gabinetu. Napaliłem w kominku, dorzucając do niego świeże, suche kłody. Rudy ogień skakał wesoło w kominku, a jego iskierki zataczały radosne koła tuż pod kamiennym sufitem i znikały. Pomieszczenie wydawało się teraz być ciepłe i przytulne, a panująca w nim atmosfer cicha i spokojna. Niestety miało się to zmienić. Czekałem w ciszy pełen gorzkiego niepokoju. Czemu mi nie powiedziały? Czemu mi nie ufają? Wiedziałem, że zostawiając watahę zakłóciłem rodzinny stosunek między mną a innymi wilkami. Oczy mi zapłonęły… nic nie było w porządku. Moja dusza ubolewała nad moją samolubnością. Skar, Sayona, Sore, Blaze, gdyby nie ja oni wszyscy by żyli…Hariett… gdybym nie był takim okropnym ojcem… „ NIE” krzyknęło coś we mnie! „Ona Cię nie kochała, udawała, chciała zdobyć twoje królestwo!”. Z każdą chwilą nienawidziłem jej coraz bardziej, choć coraz bardziej ją kochałem…Rose, straciłem ją przez swoją głupotę, Scarlatti, chciałem go zabić, zniszczyć, a gdy nadarzyła się ku temu okazja stchórzyłem… nie potrafiłem.
Moje rozmyślenia przerwało ciche stukanie do drzwi. Zamknąłem szerokie rozmyślania i dumnym tonem zawołałem:
- Wejdźcie!
Drzw powoli się otwierały, a za nimi ukazały się dwie zgrabne sylwetki, Shide i Izis.
- Usiądźcie
- Mroczny, jeżeli myślisz… - zaczęła Shide
- Cicho bądź! – jej krnąbrność zaczęła mnie denerwować – Przestań! Nie wiem co sobie wyobrażasz, ale jeszcze chwila i zostaniesz wywalona z watahy!
- prze..prze.. praszam – wybąkała cicho strapiona moim zachowaniem
- A teraz od początku…- kontynuowałem – Czemu mi nie mówiłyście?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz