wtorek, 19 lutego 2013

Opowiadanie od Sayony


Strona z pamiętnika Sayony


Wyszłam na polowanie do lasu. Było ciemno i ponuro.Miałam jakieś niedobre przeczucie.
-Oby nikt tylko mnie nie zauważył...-mówiłam do siebie.
Nagle usłyszałam, jak coś porusza się w krzakach... Potem poczułam kopnięcie izwaliłam się na ziemię. Zawyłam boleśnie.
-Mam Cię-syknął kłusownik, który stał nade mną ze strzelbą.
Już zamknęłam oczy, ale strzału nie usłyszałam... Lecz warczenie innegowilka... Otworzyłam oczy i cóż ujrzałam? Wilka, który groźnym wzrokiem patrzyłana człowieka, który właśnie upuścił broń i zaczął uciekać w głąb lasu. Podniosłamsię z ziemi oszołomiona.
-Nic Ci nie jest...? - łagodnym głosem spytał mnie owy wilk.
-Nie... Na szczęście nie... Tylko trochę boli mnie miejsce, gdzie mnie kopnąłten człowiek... Dziękuję, że mnie uratowałeś...- odpowiedziałam mu ciężko dysząc.
Nagle zapadła głęboka cisza. Przerwał ją wybawiciel:
-Chodź, zabiorę Cię w bezpieczne miejsce. Tu chodzi dużo kłusowników, nie radzętu polować.
Wtedy zabrał mnie do swojej jaskini. Odpoczęliśmy trochę w milczeniu.
- Jestem Mroczny - powiedział nagle z uśmiechem - a ty?
- Ja jestem Sayona. Byłam właśnie na polowaniu, zrobiłam sie głodna...
- To nie była dobra pora i miejsce na polowanie. Uwierz mi, mam doświadczenie.Gdzie mieszkasz...?
-Mieszkam.... No... Och! Po tym upadku... nie pamiętam.....Nie pamiętam!!! - Ipopłakałam się.
- Miałaś z kimś swoją jaskinię? - spytał mnie Mroczny. Jego mina już nie byłataka wesoła.
- Nie, mieszkałam tam zupełnie sama... Tak mi się wydaje... - odparłamniepewnie.
 -No dobrze... To na kilka dni zamieszkaj ze mną. Co prawda, nie jest tutak dużo miejsca, ale zawsze coś...
-Och... Ja nie chcę się narzucać, nie mogę z Tobą mieszkać! - wykrzyknęłam.
- To dla mnie żaden problem. Zamieszkaj ze mną... - znowu uśmiechniętypowiedział do mnie Mroczny.
- Dobrze... Dziękuję Ci bardzo... - odparłam.
Skoro już ze mną mieszkasz... Będziesz należeć do watahy Cienia Nocy?
- No pewnie! Wcześniej byłam samotniczką.... Nareszcie... wiesz.... dzięki...
Mroczny uśmiechnął się.
-No dobrze, chodźmy, prześpijmy się. Jest noc, ty jesteś zmęczona. Dobranoc.-powiedział i zasnął.
-Dobranoc, Mroczny... - odparłam cicho...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz