środa, 20 lutego 2013

Opowiadanie od Shide- odchodzę

Z zachodu wiał chłodny, październikowy wiatr. W mroźnym powietrzu unosił się przenikliwy niepokój przyprawiający o gęsią skórkę. Rozejrzałam się dookoła: nie było słychać żadnego dźwięku, wszyscy jeszcze spali.Oprócz Mrocznego - pomyślałam patrząc na rubinowy kwiat migający niespokojnie. Zacisnęłam mocniej paski od swojej torby. Spojrzałam jeszcze raz w stronę watahy a w oku zakręciła mi się łza. Zacisnęłam mocno powieki, powstrzymując się od płaczu. Odwróciłam głowę i zaczęłam iść w stronę Granicy. Nie miałam pojęcia co teraz zrobię. Pewnie pójdę na północ, może poszukam Tobiasa. Ale na pewno nie mogłam zostać tutaj. Doszłam na szczyt dużego pagórka i stanęłam. Ostatnie spojrzenie na watahę. ,,Nigdy ich nie zapomnę" , myślałam, ,,Nigdy". Wiatr zawiał jeszcze raz, tym razem mocniej, jakby ponaglając mnie do odejścia. Więc go posłuchałam. Odeszłam. 

Shide

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz