Spojrzałem na nią podejrzliwie. Wiedziałem, że coś ukrywa, ale jakoś nnie miałem głowy się tym na razie zajmować. Uśmiechnęła się dziwnie i usiadła atrząc na mnie z podełba.
- Słuchaj Shide, nie jesteś najbardziej pokrzywdzoną istotą na świecie, twoja moc... - zakończyłem nagle przyglądając się jej, wierciła się, jakby chciała mi cos powiedzieć, ale nie wiedziała czy powinna.-twoja moc jest potężna, nawet nie wiesz jaka siłakryje się w furi twojej i Izis...
Już miała cos powiedzieć kiedy do mojej jaskini wleciał ogromny kruk, trzepocząc głośno czarnymi skrzydłami. Był conajmniej wielkości rysia, a jego pióra lśniły niczym gwiazdy na jesiennym niebie. Usiadł na moim biórku i zaskrzeczał przymilnie.
- Dracon! - zawołałem z radością widząc swojego starego przyjaciela
- Mam, kra, przesyłkę, kra, dla mojego,kra, pana - zaskrzeczał robiąc wielkie oczy i przyglądając mi się natrętnym wzrokiem.
Do szyi miał przywiązaną pożółkłą kopertę zaadresowaną niezwykle schludnym pismem " Do Mrocznego - śmierdziela nad śmierdzielami" Nie musiałem nawet otwierać listu, by wiedzieć od kogo jest. Lea...
- Shide, przepraszam bardzo, Drac zanieś do mnie do pokoju...
- Co to było?
- List
- Tyle to wiem... ale
- NIE INTERESUJ SIĘ!
Shide potkuliła ogon, a ja dopiero chwile potem zrozumiałem dlaczego. Przed nią zamiast Mrocznego stał teraz Demon. Powoli sie uspokajałem, malejąc i zmieniają postać.
- Przepraszam... nie wiem co się ze mną ostatnio dzieje...
- Nic.. nic się nie stało - odparła rozluźniając dotąd napięte mięśnie
" Co się ze mną dzije?" Zapytałem sam siebie rozglądając się dookoła ...
- Mówileś coś o mojej mocy...
- Musisz nauczyć się nad nią panować, a ja Ci pomogę
- A co ty wogóle o tym wiesz?
- Wyobraź sobie, że im większa moc tym ciężej nad nią zapanować, a moja jest setki razy większa niż twoja i musiałem to ogarnąć, więc coś o tym wiem, zresztą wychodzi na to, że ktoś mi pomoże...
- Jak to?
- Dowiesz się w swoim czasie, jutro pierwsze zajęcia, czekam na ciebie o 5 po południu...
- Yhy... ale... musze cie o kogoś zapytać....
- To wszystko oczym musieliśmy porozmawiać do jutra Shide....
- Do jutra Mroczny...
Wyszła zgrabnym krokiem cicho obijając się o ziemię. Podbiegłem do mojego pokoju. Ray wyrywał właśnie pióra z mojego kruka, a on dzielnie to znosił.
- Hej mały
Mój syn odwrócił się w moim kierunku i uśmiechnął pogodnie
- Cześć tato, co na śniadanie?
- Dracon, przepiórki razy trzy poproszę
- Jasne, kra, szefie, kra - i odleciał robiąc nie robiąc przy tym najmniejszego chałasu
- Pobaw się tu i czekaj na mnie dobra? Zaraz wracam - poprosiłem patrząc na niego uważnie
- Tak tato, nie ma sprawy
Z legowiska wziąłem list poszedłem do gabinetu. Otwierając go, w tym samym czasie nasłuchiwalem uważnie.
W końcu gotowy do przeczytania kawał starego papieru położyłem na stoliku i zabrałem się do lektóry:
" Kochany śmierdzielu!
Razem z Sethem wpadniemy do ciebie w piątek wieczorem, będzie pełnia, a mrok spowija coraz to więkze kawalki ziemi.Wiesz, że mój brat może teleportować innych tylko podczs pełni. Złota wilczyca kazała cię usałować, ale nie mam na to ochoty więc po prostu ci to napisze. Kazała również pozdrowić Malvine, oczywiście jak wróci z wycieczki do Hadesa.
Powiedziała też, że się mylisz, ale w jakiej sprawie to już nie pamiętam, a może pamiętam tylko nie chce ci powiedzieć? W każdym razie do zobaczenia.
Żegnam Panie (zrób pranie)
Twoja Lea z Sethem przylepionym do jej karku ;)"
Westchnąłem czytając ostatnie wersy jej listu i schowałem go do szuflady. Reszta dnia minęła dość szybko i przyszła noc, czwartkowa noc... spojrzałem na niebo... jutro będzie pełnia...
Uśmiechnąłem się i poszłem do siebie, aby zacząć pisać list... i to nie zwykły list do księgi krwi...
ciąg dalszy nastąpi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz