Zaczęłam pić. Woda była genialna! Nagle ktoś przewrócił mnie na ziemię. Warknął i....
Utonęłam w jego spojrzeniu. To nie możliwe... był jak mój anioł, ideał... największy diament. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się łobuzersko. Pozwolił mi wstać. Patrzył na mnie z wyjątkową adoracją, choć ja nie byłam lepsza. Nie to nie była miłość... to była magia...
- Yyyy... przepraszam - wyjąkał
- Nic się nie stało - szepnęłam zapatrzona w jego oczy
- Jesteś samotniczką?.
- Nie... należe do watahy cierpienia i zagłady...
- Lepiej z tąd uciekaj - powiedział
- Czemu?
- Bo to teren mojej watahy.... watahy szkarłatnej krwi...
Wstrzymałam oddech... czy to nie wataha, z która sprzymierzyła sie elita kotów ognia? Szybko się cofnęłam... ale nie potrafiłam odejść.
- Ja...
- Cię kocham - dokończył za mnie - dlatego uciekaj.... błagam, jak Scarlatto się dowie...
popędziłam w las. Biegłam i płakałam. Nie ja nie będę z nim walczyć. Gdy go tyklo zobaczyłam... przestało się liczyć wszystko... nawet wataha nie była tak ważna jak on.... ten któreg nawet nie znam imienia! NIE BĘDĘ WALCZYĆ!!! Muszę porozmawiac z Mrocznym. Postanowiłam. Przestałam płakac i poszukałam Mroka. Gdy go znalazłam siedział i słuchał śpiewu ptaków.
- Mroczny.... - zaczęłam niepewnie
- O... Lily... potrzebujesz czegoś?
- Mrok... ja... NIEBEDĘWALCZYĆBOSPOTKAŁAMWILKAZWATAHYSZKARŁATNEJKRWII..... - powiedziałam tak szybko że mo przyjaciel patrzył na mnie w otepieniu...
- Musisz walczyć!
- Mroczny! JA nie potrafię! Ja.. to nie miłość.. to cos więcej.... jak musiałam od niego odejść kolana sie podemną uginały.... nawet nie znam jego imienia... a ... jest dla mnie warzniejszy nawet od watahy....
Mroczny zdębiał. Próbował coś przemyśleć... analizował....
- To niemożliwe... ale... tej magii nie spotkałem od.. lat...
- Jakiej magi?
- Ty go sobie wpoiłaś. - powiedział z niedowierzaniem
- ja go wypiłam?
- Nie! W-p-o-i-ł-a-ś.
- czyli?
- Wpojenie to nie pohamowane uczucie rodzące się w wilkach. Jest to uczucie silniejsze od jakiejkolwiek innej miłości. Łączy ono w tym wypadku dwa wilki. Wilk mający kogoś wpojonego nie widzi po za tą osobą świata, można by rzec, że ma klapki na oczach. Wszystkie myśli i działania zawsze ma skierowane na swój obiekt miłości.
-Wow... nie wiedziałam, że znasz całe formułki... ale to chyba prawda
- Znaczy... że cała wataha nie walczy - zakończył - wracaj do obozowiska muszę pogadać z Malvinee.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz