Obudziłam się w mojej jaskini. Głowa bolała mnie jak cholera. Pamiętałam wszystko co zdarzyło się poprzedniego dnia, do momentu w którym dostałam ataku Furii. Wyszłam przed jaskinię. Postanowiłam poszukać Sayony, aby ją przeprosić, jednak gdy tylko ruszyłam przed siebie, poczułam ogromny ból brzucha. Ile spałam? Dwa dni, może trzy?
- O, Shide! Wreszcie wstałaś!
Odwróciłam się, i ku mojemu zdumieniu zza rogu wyszedł Mroczny.
-Wreszcie? To znaczy że ile spałam?- spytałam zaniepokojona.
-Gdzieś około tygodnia- odpowiedział zupełnie nieprzejęty tą sprawą.
- Co?! Jak to?!
- A tak to. Najwidoczniej cios od Wilkena był trochę mocniejszy niż miał być. Zgaduję, że jesteś głodna.
- Dobrze zgadujesz- odparłam- macie może jakiegoś zająca?
- Tak się akurat składa, ze mamy całą sarnę, tyle ze będziesz musiała poczekać do obiadu.
- A ile jest do obiadu tak dokładnie?- spytałam.
Mroczny spojrzał na słońce, następnie na las, po czym snowu na słońce.
- Jakieś dwie godziny- powiedział z przekonaniem.
-Dobra, wytrzymam. Wiesz może gdzie jest Sayona?
-Powinna być nad jeziorkiem. Możesz do niej iść, tylko się znowu nie utop- powiedział, po czym puścił do mnie oczko i odszedł.
Odpowiedziałam lekkim uśmiechem, poczym pognałam przed siebie.
* * *
Kiedy wreszcie dotarłam do jeziorka, zastałam tam Sayonę wpatrującą się w swoje odbicie w wodzie. Usłyszała mnie jak do niej podchodziłam i wzdrygnęła się lekko na mój widok. Potem, wciąż wpatrując się w wodę, odezwała się:
- Cześć, Shide. Widzę, że już wstałaś...
- Sayona, ja... przepraszam, ja nad tym nie panuję. Nigdy bym cię naumyślnie nie zaatakowała.
- Wiem to.- odparła szybko i stanowczo, jednak dało się słyszeć w jej głosie oskarżycielski ton- ale nie wiem tylko, co mogło wywołać u ciebie atak furii. To że się o ciebie martwiłam?!
- Sayona, proszę, przecież już ci mówiłam że nad tym nie panuję, to nie jest moja wina, że akurat wtedy mnie to dopadło. Myślisz, że tego nie żałuję? Myślisz, że nie staram się to jakoś opanować?! To mnie przerasta! Nie mogę tego w żaden sposób powstrzymać, po prostu nie mogę, nie mogę!- wydarłam się.
- Shide... nie wiedziałam, że...-nagle rozległo się echem donośne wycie.
-Co? Obiad? Tak szybko?- spytałam zdziwiona.
- Najwyraźniej- odparła Sayona, po czym westchnęła- Może zapomnimy o tym, co się stało, co?
-Zgoda- powiedziałam, po czym uśmiechnęłam się i objęłam ją- No to idziemy na ten obiad? Umieram z głodu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz