wtorek, 19 lutego 2013

Opowiadanie od Shouna

Szlajałem się bezwiednie po lesie... Myślałem o pożarze w mojej watasze Słońca... Czemu akurat mnie to spotkało?! Moją małą Hariett i Kochaniutką Eris!!! DLACZEGO?! Nie wiem nawet czy żyją... Ale Eris ponoć nie da się zabić... Szukałem miejsca dla siebie, jednak w każdej jaskini nie zagrzewałem miejsca na dłużej niż tydzień. Cały czas wędrowałem. Nagle coś przykuło moją uwagę. Zapach... To był WILK!!! Wiedziałem, że to nie przelewki bo wdarłem sie na teren jakieś watahy... Kurde, mam przekichane! Usłyszałem warczenie. Już podkuliłem ogon i zacząłem ulegać. Ale jak moglem to robić?! PRZECIEŻ TO BYŁA WADERA! Zza krzaków wyłoniła się czarna wilczyca... Wyglądała znajomo... TO BYŁA HARIETT!!!
- Hariett...? - pisnąłem, zdziwiła się. Ale nagle dostała olśnienia.
- Nie... To nie może być prawda! NIE!!! Shaun? - Krzyknęła ze łzami w oczach. 
- TY ŻYJESZ?!! - Płakałem, ona też. Rzuciła mi się na szyję.
- Tak!!! Eris też żyje!!! - Krzyczała. Nagle przybiegł jakiś szary wilk i rzucił się na mnie. - Zostaw go, Mroczny, BŁAGAM!!!
- Wdarł się na nasz teren, muszę go zabić!!! - wycharkał.
- TO MÓJ BRAT!!! - Ryknęła Hariett. "Wilk" puścił mnie. 
- Ty nie miałaś brata... - szepnął.
- MAM brata, tylko przez te lata byłam pewna, że nie żyje!!! Mam też siostrę! Shaun, nic ci nie jest?- piszczała.
- Emm, jestem Shaun... Nie chciałem się tu włamać, szukałem tylko miejsca do przenocowania. Naprawdę zaraz pójdę... - rzekłem speszony.
- Rodzina Hariett jest moją rodziną. Domyślam się, że nie należysz do jakieś watahy? - spytał z powagą.
- Nie... - szepnąłem
- Witaj w stadzie! - rzekł z uśmiechem. - Jestem Mroczny.

^ Ciąg dalszy nastąpi ^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz