środa, 20 lutego 2013

Opowiadanie od Lily


- Aron - westchnęłam cicho zatapiając się w jego spojrzeniu
- Witaj... Lil... poprzenim razem byłaś tak samo wymemlana... co ci się stało? - zapytał z typowym jak dla siebie zaintersowaniem
- Scarlatto... on...
Jego oczy zapłoneły na sekunde żywym ogniem... dosłownie widziałam w nich płomienie, a piaskowa sierść przybrała rudawy odcień. Mimo tego jego wzrok był dość opiekuńczy i spokojny.
- Nic ci nie jest? - zapytał nieco podniesionym głosem
- Wszystko ok...- skłamałam odwracająć wzrok. Żebro jeszcze mnie bolało, a skrzydło, najwidoczniej złamane drgało delikatnie powodując przenikliwe kłucie. Nic nie było ok, lewa tylna łapa, również uszkodzona bolała jeszcze bardziej. Nie patrzyłam na piaskowego wilka, bojąc się, że odkryje moje kłamstwo.
- Ech, niech Ci będzie... - wymamrotał, niepewnie stawiając pierwszą łape na gruncie tuż obok mnie.Jego futro lśiło w blasku słońca, niczym ogień. Wcześiej nie zauważyłam, że cały emanuje płomieniami. Był przepiekny. Iskrzył się jak tysiące diamentów, a moje oczy wypatrywały jakichkolwiek niedoskonałości na jego powierzchni.
Przysunął się do mnie jeszcze bardzie, oddychając równomiernie. Mój oddech był szybki i nierówny, cała się spiełam...
- Lil... co Cie boli? - wymruczał mi do ucha słodkim tonem, upajającym mój słuch
- Ni..ni..ni.nic - bąknęłam niepewnie
Pocałował mój policzek czule wyraźnie mi nie wierząc. 
Cała niespokojna pocałowałam go delikatnie, bojąc się odmowy... jednak on odpowiedział mi gwałtownie, całując stanowczo, ale ostrożnie

            ***

Leżałam wtulona w jego ciało na zboczu klifu. Wpatrzona w wody morza... oddałam się tej magicznej chwili.

- ciąg dalszy nastąpi - 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz