wtorek, 19 lutego 2013

Opowiadanie od Lily


" Znajdę Cię" - usłyszałam w swojej głowie
" To ty..." - pomyślałam w nadziei, że to usłyszy
" Lily! Tak to ja Mortale" - głos zrobił się wesoły i głośny a po chwili z za krzaków wypadł Mortale. Gdy go zobaczyłam mój środek ciężkości się zmienił. Teraz to nie grawitacja trzymała mnie na ziemi tylko ON.
Wpadłam na niego i bez myślenia zaczęłam całować. Najpierw zesztywniał, ale później odwzajemnił pocałunek. Nasze oczy się spotkały. Uśmiechnął się promiennie, a ja po prostu stałam zapatrzona w niego jak głupia.
- Kocham Cię Lily, ponad WSZYSTKO - powiedział patrząc w moje oczy, penetrując je głęboko.
- Boże... More... ja ciebie też! - zapłakałam
Przytuliłam go i spojrzałam na niego z łzami  w oczach.
- Na zawsze razem - szepnęłam
- Na zawsze
- Proszę, przyłącz się do mojej watahy! Błagam cię! Założymy rodzinę, będzie cudownie!
- Lily, dla Ciebie wszystko... ale co na to twój alpha?
- Musisz chwilę zaczekać spotkamy się tu, kiedy wróci -  szepnęłam - poinformuję Cię... telepatycznie?
- Dobrze, żegnaj 
I odszedł, a ja w drugą stronę. Gdy go opuściłam znów zrobiłam się smutna. Całe szczęście ze mnie uleciało...
Gdy wracałam coś mnie zwaliło na ziemię. Padłam. Rozejrzałam się wokoło, ale nic nie zobaczyłam.
Podniosłam się i szłam dalej. Zrobiło się zimno. Niebo poczerniało. Rozejrzałam się niespokojnie na około. 
Pobiegłam prosto na teren watahy. Wyjąc głośno. Gdy wpadłam na plac główny niebo i temperatura było normalne.
Pierwszy wybiegł Blaze.
- Co jest Lil?
- Armia... cień... oni... - dyszałam po biegu
Potem wybiegł Shoun. Oboje mnie podparli. W moich oczach szkliły się łzy.
- Zaprowadzimy Cię do Skara... - zaczął Shoun
- On mi nie pomoże! Pomoże mi TYLKO Mroczny - płakałam, ale oni i tak mnie siłą prowadzili do jaskini czarnego wilka.
Weszliśmy do małego pomieszczenie. Tam znaleźliśmy drzwi. Zapukaliśmy do nich. Otworzył Skar. No tak Say nie ma...
- Co Ci się stało? - zapytał spokojnym kojącym głosem, odprężona spojrzałam na niego - chłopcy, zostawcie nas samych
Poczułam jak penetruje mój umysł, więc odruchowo spuściłam wzrok. Połączenie się przerwało.
- Wejdź porozmawiamy 
Weszłam do dużego, ciepłego pomieszczenia. Na stole stały dwie herbaty.
- Napij się i usiądź -kontynuował
Zaskoczyło mnie to... jaki dobry z niego alpha. Jaki spokojny... dobry i starający się zrozumieć... herbata miała dziwny smak... chyba nie veritaserum?
- Podałeś mi veritaserum?
- Nie to zwykłe zioła rozluźniające, więc opowiedz co się stało w lesie
- Więc szłam  i nagle zrobiło się zimno i ciemno. Czułam... zło, Skar to musiała być armia cienia!
- Rozumiem... coś jeszcze się dziś działo - próbował znów penetrować mój umysłó, dlatego unikałam kontaktu wzrokowego, by mu to uniemożliwić.
- Hym... mądra jesteś... ale to nie olklumencja - mruknął
- Ja wiem, że do leglimencji... potrzebujesz kontaktu wzrokowego
- Ukrywasz coś! Powiedz wszystko - krzyknął i podniósł się gwałtownie
- Może masz wyższą rangę... i mnie ukażesz ale... - podniosłam się i spojrzałam w jego oczy - NIE - i zanim zaczął penetrować wyszłam i kierowałam się prosto do jaskini Draco. 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz