Strona z pamiętnika Sayony
Byłam na polowaniu. Co prawda, jeszcze jestem omegą, ale na polowaniachsię całkiem znam. Lecz nie znam się na roślinności w tutejszych lasach, dopieroco dołączyłam do watahy, jestem w tych okolicach pierwszy raz...
-Auć! - krzyknęłam i spojrzałam na moją łapę - co to jest!
Miałam wbity kolec od jakiejś rośliny. Nie przejęłam się tym zbytnio...
Wyjęłam sobie kolec i poszłam dalej, delikatnie utykając na prawą, przedniąłapę. Moje kulenie zwiększało się, noga bolała mnie coraz bardziej...
- Ech... Co za ból!
Postanowiłam położyć się chwilę, łapa mnie potwornie bolała. Wylizałamstarannie ranę. Czułam się słabo, nie miałam na nic siły... Zupełnie jakbym...przed chwilą przebiegła ze sto kilometrów... Cały czas robiło mi się ciemniejprzed oczami... Nagle zobaczyłam biegnącą w moim kierunku Ajlę...
-Sayono! - krzyczała.
-Ajla...? - wyszeptałam, po czym zrobiło mi się czarno przed oczami...
* * *
Otworzyłam oczy, w jakimś miejscu, którego nie znałam.
- Obudziła się - powiedziała Ajla.
Rozejrzałam się naokoło.
- Gdzie jestem...? - powiedziałam ciężko.
- W skrzydle szpitalnym - powiedziała mi Ajla.
- Co się stało...? Nic nie pamiętam...
- Zatrułaś się rośliną "Hoges". Ta roślina... - nie dokończyła. W jejoczach pojawiły się łzy.
- Co ta roślina...? - Odpowiedziałam jej z resztkami sił.
- Ona... - nie dała rady dokończyć, gdyż nagle nadbiegł Mroczny.
- Co się stało? - spytał ją dysząc.
- Sayona... zatruła się Hogesem!
W oczach Mrocznego widać było wyraźny smutek, ale że był twardy, nie płakał.
Ja nie miałam pojęcia, co się dzieje.
- Co to ten Hoges...? - powiedziałam zupełnie wyczerpana.
- Nie chcesz wiedzieć. - odparła Ajla.
* * *
Leżałam już tak parę godzin, co jakiś czas odwiedzał mnie to Mroczny, to Ajla,to Wilken...
Mroczny podszedł do mnie, by zobaczyć, jaki jest mój stan. Pogorszył sięznacznie.
- Ja umieram, prawda? - powiedziałam tak cicho, że Mroczny ledwo dosłyszał.
- Tak. - odparł próbując powstrzymać łzy.
- Zanim to się skończy, chciałam powiedzieć Ci jedną, ważną rzecz... -powiedziałam już mu z ostatkami się.
- Co? - spytał mnie niepewnie...
- Kocham Cię.. - wyszeptałam, po czym zrobiło mi się ciemno przed oczami.
* * *
Gdy się ocknęłam, byłam w zupełnie nieznajomym miejscu. Wszystko było takie...wymarzone. Nie czułam żadnego bólu, wręcz przeciwnie, jakoś tak lekko mi naduszy było. To był taki raj... Wszystko było takie cudowne... Ale... Nie byłotu nikogo, kogo znam... Ani Ajli, ani Wilkena, Mayrin, Mrocznego, ani nikogoinnego...
- Gdzie ja jestem? - spytałam sama siebie.
Nagle podeszła do mnie piękna, biała wilczyca. Jej sierść była biała jak perła,a błękitne oczy błyszczały w świetle zachodzącego właśnie słońca.
- O, Sayono! Witaj w raju. Jesteś własnie w wilczym niebie.
-Słucham...? - odparłam nie dowierzając...
Ciąg dalszy nastąpi........
-Auć! - krzyknęłam i spojrzałam na moją łapę - co to jest!
Miałam wbity kolec od jakiejś rośliny. Nie przejęłam się tym zbytnio...
Wyjęłam sobie kolec i poszłam dalej, delikatnie utykając na prawą, przedniąłapę. Moje kulenie zwiększało się, noga bolała mnie coraz bardziej...
- Ech... Co za ból!
Postanowiłam położyć się chwilę, łapa mnie potwornie bolała. Wylizałamstarannie ranę. Czułam się słabo, nie miałam na nic siły... Zupełnie jakbym...przed chwilą przebiegła ze sto kilometrów... Cały czas robiło mi się ciemniejprzed oczami... Nagle zobaczyłam biegnącą w moim kierunku Ajlę...
-Sayono! - krzyczała.
-Ajla...? - wyszeptałam, po czym zrobiło mi się czarno przed oczami...
* * *
Otworzyłam oczy, w jakimś miejscu, którego nie znałam.
- Obudziła się - powiedziała Ajla.
Rozejrzałam się naokoło.
- Gdzie jestem...? - powiedziałam ciężko.
- W skrzydle szpitalnym - powiedziała mi Ajla.
- Co się stało...? Nic nie pamiętam...
- Zatrułaś się rośliną "Hoges". Ta roślina... - nie dokończyła. W jejoczach pojawiły się łzy.
- Co ta roślina...? - Odpowiedziałam jej z resztkami sił.
- Ona... - nie dała rady dokończyć, gdyż nagle nadbiegł Mroczny.
- Co się stało? - spytał ją dysząc.
- Sayona... zatruła się Hogesem!
W oczach Mrocznego widać było wyraźny smutek, ale że był twardy, nie płakał.
Ja nie miałam pojęcia, co się dzieje.
- Co to ten Hoges...? - powiedziałam zupełnie wyczerpana.
- Nie chcesz wiedzieć. - odparła Ajla.
* * *
Leżałam już tak parę godzin, co jakiś czas odwiedzał mnie to Mroczny, to Ajla,to Wilken...
Mroczny podszedł do mnie, by zobaczyć, jaki jest mój stan. Pogorszył sięznacznie.
- Ja umieram, prawda? - powiedziałam tak cicho, że Mroczny ledwo dosłyszał.
- Tak. - odparł próbując powstrzymać łzy.
- Zanim to się skończy, chciałam powiedzieć Ci jedną, ważną rzecz... -powiedziałam już mu z ostatkami się.
- Co? - spytał mnie niepewnie...
- Kocham Cię.. - wyszeptałam, po czym zrobiło mi się ciemno przed oczami.
* * *
Gdy się ocknęłam, byłam w zupełnie nieznajomym miejscu. Wszystko było takie...wymarzone. Nie czułam żadnego bólu, wręcz przeciwnie, jakoś tak lekko mi naduszy było. To był taki raj... Wszystko było takie cudowne... Ale... Nie byłotu nikogo, kogo znam... Ani Ajli, ani Wilkena, Mayrin, Mrocznego, ani nikogoinnego...
- Gdzie ja jestem? - spytałam sama siebie.
Nagle podeszła do mnie piękna, biała wilczyca. Jej sierść była biała jak perła,a błękitne oczy błyszczały w świetle zachodzącego właśnie słońca.
- O, Sayono! Witaj w raju. Jesteś własnie w wilczym niebie.
-Słucham...? - odparłam nie dowierzając...
Ciąg dalszy nastąpi........
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz