wtorek, 19 lutego 2013

Opowiadanie od Lairy


Najpierw żyłam w watasze wspomnień jesiennych, każdy dzień płyną spokojnie, aż zaczeła się masakra.Zatakowała nas watacha szkarłatnej krwi. Broniliśmy naszego terenu.Podpalili nasze jaskinie.Widziałam jak płomienie unosiły się w obłokach,jak krew spływała z moich przyjaciół .Byłam wtedy młoda, zatakował mnie bardzo silny wilk.Nie dała bym sobie rady gdyby nie mój brat.Dołączyli do nas rodzice.Razem go pokonaliśmy mimo tego, że był bardzo potężny.Rodzice powiedzieli do Kaliego żeby zabrał mnie stąd jak najdalej. Kali zabrał mnie naj dalej jak mógł jednak ja się wyrywałam, chciałam wrócić do rodziców, chronić ich. Powiedział mi,że mama i tata kiedyś wrócą  i że będą nas szukać.Od razu się ucieszyłam na samą myśl o ponownym spotkaniu, ale nawiedziła mnie również uczucie,że rodzice mogli zginąć.Była jóż noc, rospaliliśmy ognisko,Kali upolował dwa króliki, zjadliśmy je i zasneliśmy.Dniem ruszyliśmy w droge.Po drodze zobaczyliśmy jakąś wilczyce.Była ładna, ale mój brat chcieł ją zatakować.Wilczyca zapytała czy jesteśmy samotnikami.Odpowiedziałam,że nie mamy watachy straciliśmy ją bo zatakowała nas watacha szkarlatnej krwi.Wilcicza odpowiedziała ,nas też zatakowała watacha szkrłatnej krwi, a w ógule gdzie się wychowaliście.My- powiedział Kali -  my się wychwaliśmy w watasze wspomnień jeśennych. - Ale w zbieg okoliczności,mój alfa przyjażnił się z alfą waszej watahy - zaśmiała się wilczyca. - Acha-powiedziałam,- a  jak masz na imię, bo ja Laira, a mój brat to Kali. - A ja Lily,może zabrać was do naszej watachy?Szliśmy aż dotarliśy na miejsce.Były tam wielkie jaskinie .Lili powiedziała,że zapyta Mrocznego czy możemy zostać, Kali jednek wolał odejść, szukać rodziców, ucałował mnie w czoło i zostawił mnie w nowym domu. Denerwowała mnie jedna myśl, a co jeśli ten Mroczny mnie nie zechce?    
--- ciąg dalszy nastąpi ---

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz