- Mroczny... -wydyszał kot zmieniając się powtórnie w pupila domowgo o bystrysz oczach łowcy.
Władca tej stęchłej krainy przyłożył berło do czoła tenebrisa i wyszeptał cicho dwa niezrozumiałe słowa. Ten zmienił się w kruka i usiadł na jego prawym ramieniu. Złote oczy Mroka błyszczały tajemniczo, a twarz złagodniała. Pojawił się na niej wyraz zdumienia lekkiego zaciekawienia.
- Co tu robisz zapchlony przyjacielu? - zapytał z nutą sarkazmu w głosie
- Hym... no zastanówmy się... MOŻE KURDE NIE ŻYJĘ! - syknął poirytowany
- Tyle wiem, ale dlaczego?
- Malvinee... ona też nie żyje - szloch, ale nie płacz.... martwe ciało ograniczyło go, i doprowadziło do rozpaczy.
- Och ogarnij ten zapchlony tyłek! - mryknął znudzony król piekieł
- Ty... - kot skoczył na niego, ale Mroczny z pomocą laski zatrzymał go w powietrzu i ziewając postawił na ziemi, nudny jesteś, ale uroczy i jesteś ex Malvinee więc cię nie zabiję. Zaśmiał się z pogardą i spojrzał na kruka.
- Mogłeś go troche bardziej pocharatać - kruk skrzeknął tylko w odpowiedzi ryknął i dziobną właściciela w ucho
- TY GO NA MNIE NASŁAŁEŚ?
- Niechcący - powiedział robiąc minę niewiniątka
Nikifor ledwo trzymał się się na nogach, krew w nim się dosłownie gotowała...
--- ciąg dalszy nastąi ---
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz