Od pól godziny musiałem znosić towarzystwo tego stwora. Cuchnęło mu z paszczy chyba na kilometr, odorem zgniłych ziemniaków i pomidorów.
Bredził cały czas coś o pysznym śniadanku, sycząc przy tym i plując na około. Myśl, że coś tak ohydnego może w ogóle istnieć przerażała mnie dogłębnie.
Troll co chwila zatrzymywał się i urywał z sufitu korzenie drzew do „zupki z wilka”, co do której nie miałem żadnych wątpliwości. Musiała być obrzydliwa.
-O tak, trochę tego i może jeszcze odrobina tamtego. Sssss... smakować będzie wybornie.
Niósł mnie związanego w swojej starej torbie którą niedbale przeżuci przez ramie.
Na moje szczęście troll nie był fanem padliny więc pozwolił mi wystawić głowę poza to ohydztwo pełne błota i korzonków. Próbowałem zajrzeć do jego umysłu, ale nie było tam nic prócz wszechogarniającej pustki. Odetchnąłem z rezygnacją.
„Jak już umierać to z honorem.” powiedziało moje serce.
„Ależ on go nie ma... prawie zabił własnego brata!” cieniutki głosik szeptał mi do ucha okrutną prawdę. „Ginąć można za przyjaciół, ale żeby za swoją głupotę?! Bogowie surowo cię ukarzą! Będziesz cierpiał nawet po śmierci...”
„Przestań! Nie chce tego słyszeć!”
„Nie? Naprawdę tak chcesz rozwiązywać swoje problemy? Ucieczką od prawdy?”
„STOP! Czas chłopaki, czas! To moje życie i moje decyzje. Więc mordy w kubeł i cicho siedzieć.”
Odpowiedziała mi głucha cisza. Byłem sam... już nie mogłem liczyć na głos mojego serca ani rozumu. Teraz siła woli przejęła wodze.
„Stanie się to, co ma się stać...”
-He, he, he! Znalazłem cię! Nareszcie mój mały krzaczku dzikich róż! Teraz zupa będzie idealna. Sssssss... smakowita i ssssss... soczysta...
Przewróciłem oczami.
-Zachowujesz się jak zbzikowany krasnolud...
Stwór spojrzał na mnie zaskoczony.
-Ssssss... skąd wiesz kim jestem?
-Wiesz to szczerze brakuje ci tylko ogromnej jaskini wypełnionej bogactwami. W tedy był byś naprawdę rasowym zbzikowanym krasnoludem.
Trollowi zapaliły się z podniecenia oczy.
-Tak?! O, jejusiu! To ja chyba naprawdę jestem rasowym zbzikowanym krasnoludem!
Spojrzałem na niego poirytowany.
-Doprawdy?
-No bo ja mam taką jaskinie... ale nie umiem ci jej opisać... Wiem, wiem, wiem!
Zaczął skakać po tunelu i wymachiwać korzeniami dzikiej róży. Ledwo udało mi się utrzymać głowę na zewnątrz torby, która podskakiwała niby w dziwnych pląsach.
-Ale, że co!? Co wiesz?- wydyszałem.
Troll zatrzymał się w miejscu i spojrzał na mnie ze zdziwieniem. Jego małe czerwone oczka świeciły zniecierpliwieniem.
-Jak to? To ty nie wiesz?
Ta rozmowa zaczynała mnie męczyć.
-Najwyraźniej nie skoro się ciebie pytam. Więc proszę pośpiesz mi z odpowiedzią.
Troll zaklaskał.
-Zaprowadzę cię do mojej jaskini! Byś mógł ocenić czy jestem naprawdę rasowym zbzikowanym krasnoludem! To takie ekscytujące! O mamusiu!
I popędził tunelem prosto przed siebie.
Podczas tego biegu o mało nie umarłem.
Co chwila wpadałem do cuchnącej brei i wynurzałem się przy kolejnym skoku trolla. Najgorsza przygoda w życiu. Kąpiel błotna.
-Już, już, już niedaleko!- zawołał z radością.
-To... tfu, dobrze...
„Jeszcze tylko chwila... wytrzymaj Hyp... uda ci się...”
I nagle wszystko ustało. Troll wreszcie stanął.
-Patrz wilku i podziwiaj moje bogactwo!
Udało mi się wystawić głowę poza cuchnąca torbę, a to co zobaczyłem przeszło moje najśmielsze oczekiwania.
Podejrzewałem, że to będzie jakaś sterta starych ludzkich patelni, potłuczonych talerzy, a prawdziwą perełką będzie metalowa łyżeczka do herbaty. Potwornie się myliłem.
Jaskinia była ogromna i zdawało mi się, że nie ma końca. Ściany były z diamentu, a stalaktyty i stalagmity ogromnej wielkości złożami rubinów, topazów i ametystów. Podłoga pokryta była złotymi monetami, ale to nie wszystko! Kilka metrów od miejsca gdzie stał troll rozciągało się podziemne jezioro. W mule pod jego powierzchnią połyskiwały perły i kryształowe muszle. Jednak to było niczym w porównaniu z tym co zobaczyłem na wysepce. Gąszcz srebrnych i złotych drzew delikatnie powiewał na nieistniejącym wietrze, a pośrodku lasku stał tron całkowicie wykonany z diamentu. Błyszczał i świecił się nienaturalnym blaskiem. To musiała być magia.
Wszystko to stworzyła ta wilczyca na tronie. Miała białą sierść i wielkie czarne skrzydła. Uśmiechała się promiennie i wyglądało na to, że mnie przywołuje.
-I co? Jestem rasowym zbzikowanym krasnoludem?- wyjęczał.
Zacząłem się szybko zastanawiać, szacując swoje szanse. Gdybym tylko zdołał dotrzeć do tej wilczycy...
-Twoja jaskinia robi wrażenie, ale...
-Ale co!?
-No wiesz, żeby dać ci pełną gwarancję, że jesteś rasowym zwariowanym krasnoludem musiał bym się uważniej przyjrzeć tej wyspie.
-A co z zupą?
-Jak tylko obejrzę te złote drzewa to zaraz do ciebie wracam.
Troll zastanawiał się przez chwilę.
Czułem, że zaraz zemdleję.
„Puść mnie, puść mnie...”modliłem się w duchu.
-Zgoda.
Odetchnąłem z ulgą.
Stwór wyciągną mnie z torby po czym przeciął swoimi wielkimi pazurami liny wiążące moje łapy. Instynkt przetrwania kazał mi zignorować ból złamanej łapy.
Uśmiechnąłem się krzywo do trolla.
-A ty umiesz pływać?
Stworzenie zakryło sobie uszy rękami.
-Nie, nie, nie! Przeklęta woda! Ja nie wejdę!
-Tylko tak się chciałem spytać. No dobra to idę...
Zacząłem powoli zanurzać się w jeziorze. Stawiałem ostrożnie łapy by nie stanąć przypadkiem na którejś z kryształowych muszli. W duchu cieszyłem się z takiego obrotu sytuacji.
„A może wyjdę jednak z tego żywy...”
Gdy nagle dobiegł mnie głos trolla.
-Czekaj! Jaką mam gwarancję, że wrócisz?
Serce zabiło mi mocniej.
-No... yyy...
Chciałem grać na zwłokę.
-Sssss... stój! Wracaj! Przysięgnij...!
Oddalałem się coraz bardziej.
-Już, zaczekaj...
-NIE!
Troll rykną i próbował mnie dosięgnąć swoimi długimi łapami, ale ja byłem już za daleko.
-Wracaj! Natychmiast! Zabiję! Rozszarpie!
Jednak ja go nie słuchałem.
Myślałem tylko i wyłącznie o tym jak wydostać się na powierzchnie, gdy nagle cała jaskinia zatrzęsła się w posadach. Stworzenie zaczęło walić pięściami w podłogę, rycząc przy tym i wyjąc z nienawiści.
Nagle zamarłem, bo nagle coś do mnie dotarło.
Znajdowałem się dokładnie pod siedzibą mojej watahy...
A jeżeli jaskinia się zawali?
Co wtedy?
-Ciąg dalszy nastąpi-
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz