Dzień zaczął się interesująco, jak każdy dobry wilk chciałem dołączyć do watahy. Podróżowałem po lasach już ponad dwa tygodnie. Polowałem na króliki zające ale nigdy na jakąś większą zwierzynę. Znalazłem się nad strumieniem ale nie wiedziałem jak przejść na drugą stronę bo rzeka była szeroka a prądy rwące. Napiłem się wody i wtedy zaczęło mnie ściskać w żołądku.
Nagle z wody wyłonił się most z rafy koralowej wtedy zrozumiałem że stałem się wilkiem wody. Przeszedłem na drugą stronę i przede mną pojawił się wielki niedźwiedź. Znowu poczułem
ucisk w żołądku i wokół mnie zaczęła się kręcić woda jak jakieś tornado. Niedźwiedź uciekł w popłochu a ja szedłem dalej. Spacerowałem tak jeszcze przez trzy dni, aż pewnego razu zobaczyłem dużego czarnego kruka o imieniu Draco. Nie wiem skąd znałem jego imię po prostu usłyszałem jak mówi ?jestem Draco?. I nic już więcej nie wiedziałem bo przygniótł mnie do ziemi jakiś ogromny zwierz i zemdlałem. Obudziłem się w obozie, przynajmniej tak podejrzewałem, kotów ognia. Dwa z nich wylegiwało się na kamieniu jakieś 100 metrów ode mnie. Były to dwa ogromne, czarno, czerwono-żółte koty wielkości niedźwiedzia. Nagle usłyszałem nawoływania kruka i koty ognia naglę odeszły. Wtedy przyleciał ten czarny ptak którego wcześniej spotkałem. I zaczął przegryzać mi więzy dziobem. Gdy to zrobił odleciał i już go przez całą resztę podróży nie zobaczyłem.
Szybko uciekłem z obozu i biegłem na północny skraj lasu. Po drodze wystraszyłem jakieś wiewiórki które zbierały orzechy.
Postanowiłem przenocować w jaskini niedaleko rzeczki którą wcześniej przeszedłem. Obudził mnie cyklop który zaczął ciągnąć mnie za tylne łapy.Gdy zobaczył że się obudziłem uśmiechną się do mnie.
-Witaj bracie ? powiedział cyklop.
-Ja twoim bratem ? zaśmiałem się. Nie możliwe.
-A jednak ? ciągną dalej i puścił w końcu moje łapy z żelaznego uścisku
i przysiadł obok mnie.
-Może dać ci coś do jedzenia ? zapytał.
-Była to kusząca propozycja bo nie jadłem od dwóch dni. Więc się zgodziłem.
Po jedzeniu zasnąłem i obudził mnie znowu mój brat. Więc zacząłem z nim rozmowę.
-Kim jest twój ojciec?
-To Posejdon ? powiedział z uśmiechem na ustach.
-Więc moim ojcem też jest Posejdon?
-Tak!!! ? powiedział z radością. Mam brata wilka!
Czyli jestem herosem ? pomyślałem ale nie powiedziałem tego na głos.
Gdy się rozejrzałem cyklopa już nie było, a ja nawet nie wiedziałem jak mój brat ma na imię. Postanowiłem ruszyć w dalszą podróż.
Po kilku dniach drogi postanowiłem upolować sarnę żeby starczyło mi mięsa na dłuższy czas. Zrobiłem jak powiedziałem i ruszyłem w dalszą drogę.
Nagle usłyszałem skowyt wilka i całe moje ciało przeszył okropny ból. Zemdlałem.
Gdy się ocknąłem stał nade mną jakiś szaro biały wilk z krukiem obok niego siedzącym na gałęzi. Kruka poznałem od razu był to Draco i zdawał się mówić że szaro biały wilk jest wilkiem alfa watahy zagłady i cierpienia.
Przedstawił się jako Mroczny a ja mu opowiedziałem całą moją historię i postanowił przyjąć mnie do swojej watahy. Znalazłem w końcu przyjaciół godnych zaufania, a moje życie nabrało sensu.
ucisk w żołądku i wokół mnie zaczęła się kręcić woda jak jakieś tornado. Niedźwiedź uciekł w popłochu a ja szedłem dalej. Spacerowałem tak jeszcze przez trzy dni, aż pewnego razu zobaczyłem dużego czarnego kruka o imieniu Draco. Nie wiem skąd znałem jego imię po prostu usłyszałem jak mówi ?jestem Draco?. I nic już więcej nie wiedziałem bo przygniótł mnie do ziemi jakiś ogromny zwierz i zemdlałem. Obudziłem się w obozie, przynajmniej tak podejrzewałem, kotów ognia. Dwa z nich wylegiwało się na kamieniu jakieś 100 metrów ode mnie. Były to dwa ogromne, czarno, czerwono-żółte koty wielkości niedźwiedzia. Nagle usłyszałem nawoływania kruka i koty ognia naglę odeszły. Wtedy przyleciał ten czarny ptak którego wcześniej spotkałem. I zaczął przegryzać mi więzy dziobem. Gdy to zrobił odleciał i już go przez całą resztę podróży nie zobaczyłem.
Szybko uciekłem z obozu i biegłem na północny skraj lasu. Po drodze wystraszyłem jakieś wiewiórki które zbierały orzechy.
Postanowiłem przenocować w jaskini niedaleko rzeczki którą wcześniej przeszedłem. Obudził mnie cyklop który zaczął ciągnąć mnie za tylne łapy.Gdy zobaczył że się obudziłem uśmiechną się do mnie.
-Witaj bracie ? powiedział cyklop.
-Ja twoim bratem ? zaśmiałem się. Nie możliwe.
-A jednak ? ciągną dalej i puścił w końcu moje łapy z żelaznego uścisku
i przysiadł obok mnie.
-Może dać ci coś do jedzenia ? zapytał.
-Była to kusząca propozycja bo nie jadłem od dwóch dni. Więc się zgodziłem.
Po jedzeniu zasnąłem i obudził mnie znowu mój brat. Więc zacząłem z nim rozmowę.
-Kim jest twój ojciec?
-To Posejdon ? powiedział z uśmiechem na ustach.
-Więc moim ojcem też jest Posejdon?
-Tak!!! ? powiedział z radością. Mam brata wilka!
Czyli jestem herosem ? pomyślałem ale nie powiedziałem tego na głos.
Gdy się rozejrzałem cyklopa już nie było, a ja nawet nie wiedziałem jak mój brat ma na imię. Postanowiłem ruszyć w dalszą podróż.
Po kilku dniach drogi postanowiłem upolować sarnę żeby starczyło mi mięsa na dłuższy czas. Zrobiłem jak powiedziałem i ruszyłem w dalszą drogę.
Nagle usłyszałem skowyt wilka i całe moje ciało przeszył okropny ból. Zemdlałem.
Gdy się ocknąłem stał nade mną jakiś szaro biały wilk z krukiem obok niego siedzącym na gałęzi. Kruka poznałem od razu był to Draco i zdawał się mówić że szaro biały wilk jest wilkiem alfa watahy zagłady i cierpienia.
Przedstawił się jako Mroczny a ja mu opowiedziałem całą moją historię i postanowił przyjąć mnie do swojej watahy. Znalazłem w końcu przyjaciół godnych zaufania, a moje życie nabrało sensu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz