W głębinach oceanu trwała wojna między Posejdonem i Okeanosem. Tytan Okeanos który władał wodnym królestwem napadł na pałac mego ojca.
Oczywiście zdecydowałem się pomóc ojcu, ale wróg miał przewagę liczebną.
Gdy dojechałem do podwodnej fortecy, zastałem ją całą w greckim ogniu.
Widocznie grecki ogień płonie też pod wodą. ? pomyślałem.
W pałacu spotkałem ojca który stał nad jakąś mapą coś na niej kreśląc. Gdy mnie dostrzegł rzekł do generałów swego wojska aby zostawili nas samych.
Gdy podszedłem zaczął rozmowę:
-Widzisz tamto wzgórze. ? powiedział i wskazał je laską na której osadzona była muszla wielkości piłki.
-Tak. ? odpowiedziałem
-Na niej jest obóz wroga i stamtąd nadpływają najgroźniejsze potwory.
Gdy to rzekł zobaczyłem wielkiego zielonego węża morskiego o dwóch głowach, jedną z przodu drugą ciągnącą się z tyłu wypływającego znad góry.
Ojciec wykrzykną coś po staro grecku do swoich generałów, a ci natychmiast odpłynęli, gdyż większość z nich była syrenami.
-Musisz zakraść się na tamtą górę i zobaczyć jaką liczebność ma wróg. ?rzekł nerwowo, a wtedy szybko odpłynąłem.
Gdy dotarłem do stóp góry usłyszałem wołania.
Gdzieś ten głos słyszałem. ? pomyślałem.
Odwróciłem się szybko i spostrzegłem mojego brata cyklopa którego wcześniej spotkałem w drodze do watahy. Przedstawił się jako Tyson i szybko odbiegł
z wojennym okrzykiem ?masło orzechowe? i kilkoma innymi cyklopami, chyba także moimi braćmi.
Wszedłem na szczyt góry stworzonej z rafy koralowej, a to co za nią dostrzegłem przerosło moje wyobrażenie. Zobaczyłem około tuzina węży morskich armie syren i dużo więcej innych potworów.
I wtedy go zobaczyłem. Stał w wielkim rydwanie zaprzężonym w czerwone hipokampy z kilkoma włóczniami do rzucania.
Zebrał się we mnie taki gniew że ledwo opanowałem się od pobiegnięcia na dół.
Odpłynąłem z powrotem do pałacu ojca i zastałem go siedzącego na tronie stworzonym z rafy koralowej i opowiedziałem mu wszystko razem ze spotkaniem z cyklopami.
Gdy dojechałem do podwodnej fortecy, zastałem ją całą w greckim ogniu.
Widocznie grecki ogień płonie też pod wodą. ? pomyślałem.
W pałacu spotkałem ojca który stał nad jakąś mapą coś na niej kreśląc. Gdy mnie dostrzegł rzekł do generałów swego wojska aby zostawili nas samych.
Gdy podszedłem zaczął rozmowę:
-Widzisz tamto wzgórze. ? powiedział i wskazał je laską na której osadzona była muszla wielkości piłki.
-Tak. ? odpowiedziałem
-Na niej jest obóz wroga i stamtąd nadpływają najgroźniejsze potwory.
Gdy to rzekł zobaczyłem wielkiego zielonego węża morskiego o dwóch głowach, jedną z przodu drugą ciągnącą się z tyłu wypływającego znad góry.
Ojciec wykrzykną coś po staro grecku do swoich generałów, a ci natychmiast odpłynęli, gdyż większość z nich była syrenami.
-Musisz zakraść się na tamtą górę i zobaczyć jaką liczebność ma wróg. ?rzekł nerwowo, a wtedy szybko odpłynąłem.
Gdy dotarłem do stóp góry usłyszałem wołania.
Gdzieś ten głos słyszałem. ? pomyślałem.
Odwróciłem się szybko i spostrzegłem mojego brata cyklopa którego wcześniej spotkałem w drodze do watahy. Przedstawił się jako Tyson i szybko odbiegł
z wojennym okrzykiem ?masło orzechowe? i kilkoma innymi cyklopami, chyba także moimi braćmi.
Wszedłem na szczyt góry stworzonej z rafy koralowej, a to co za nią dostrzegłem przerosło moje wyobrażenie. Zobaczyłem około tuzina węży morskich armie syren i dużo więcej innych potworów.
I wtedy go zobaczyłem. Stał w wielkim rydwanie zaprzężonym w czerwone hipokampy z kilkoma włóczniami do rzucania.
Zebrał się we mnie taki gniew że ledwo opanowałem się od pobiegnięcia na dół.
Odpłynąłem z powrotem do pałacu ojca i zastałem go siedzącego na tronie stworzonym z rafy koralowej i opowiedziałem mu wszystko razem ze spotkaniem z cyklopami.
Nagle z za pałacu wypłynęła armia jeźdźców na hipokampach i rzuciła się na armie tytana. Posejdon kiwną na mnie zachęcającą ręką abym pobiegł z nimi.
Armia tytana dalej miała przewagę liczebną. Nagle zobaczyłem obok siebie mego ojca jadącego na rydwanie naprzędzonym w wielkie delfiny.
Zobaczyłem ponownie Okeanosa tylko tym razem już walczącego pieszo
i rzucającego oszczepami w syreny. Zacząłem na niego płynąć z całych moich sił.
Ale on Mie zauważył i cisną we mnie oszczepem. Wykonałem unik ale rzut był zbyt silny aby mi się nic nie stało. Oszczep drasnął mnie w oko tak że miałem je przecięte z góry na dół i zaczęła płynąć mi z przecięcia krew. Szybko się podniosłem i znowu zacząłem na niego biec tylko że tym razem byłem zbyt blisko aby on zdołał rzucić we mnie swoją włócznią. Dopadłem go i od razu zagłębiłem w jego szyi swoje zęby, a że tytana może zabić tylko bóg współpracujący z herosem to Posejdon cisną w Okeanosa swoim trójzębem. Tytan rozpłyną się w pył, a potwory rozproszyły się i uciekły.
Gdy wróciliśmy do pałacu opatrzyła moje oko nimfa, a następnie powiedziała:
-Prześpij się Percy, dzielnie walczyłeś.
-Muszę się szybko spotkać z ojcem. ? odpowiedziałem.
-Ale najpierw wypocznij, a poza tym ojciec jest na poszukiwaniach reszty potworów z armią syren więc i tak nie możesz się z nim spotkać.
Nagle moją ranę przeszył piekący ból.
Zemdlałem.
Gdy się ocknąłem stał nade mną Tyson. Gdy spostrzegł że się obudziłem rzekł:
-Ojciec prosił abym cię zabrał do watahy.
-A nie mogę się z nim spotkać? ? zapytałem.
-Przekazał mi że nie ma ci nic do powiedzenia i żebym cię wyciągną na brzeg i zaprowadził do watahy.
Zrobił jak rzekł.
Gdy dotarliśmy do watahy była noc, a ja gdy się obejrzałem za siebie nie dostrzegłem mojego brata i udałem się do swojego małego domku zbudowanego z rafy koralowej i morskiej skały. Domek był prezentem od ojca. Gdy położyłem się na moim legowisku od razu zasnąłem.
Armia tytana dalej miała przewagę liczebną. Nagle zobaczyłem obok siebie mego ojca jadącego na rydwanie naprzędzonym w wielkie delfiny.
Zobaczyłem ponownie Okeanosa tylko tym razem już walczącego pieszo
i rzucającego oszczepami w syreny. Zacząłem na niego płynąć z całych moich sił.
Ale on Mie zauważył i cisną we mnie oszczepem. Wykonałem unik ale rzut był zbyt silny aby mi się nic nie stało. Oszczep drasnął mnie w oko tak że miałem je przecięte z góry na dół i zaczęła płynąć mi z przecięcia krew. Szybko się podniosłem i znowu zacząłem na niego biec tylko że tym razem byłem zbyt blisko aby on zdołał rzucić we mnie swoją włócznią. Dopadłem go i od razu zagłębiłem w jego szyi swoje zęby, a że tytana może zabić tylko bóg współpracujący z herosem to Posejdon cisną w Okeanosa swoim trójzębem. Tytan rozpłyną się w pył, a potwory rozproszyły się i uciekły.
Gdy wróciliśmy do pałacu opatrzyła moje oko nimfa, a następnie powiedziała:
-Prześpij się Percy, dzielnie walczyłeś.
-Muszę się szybko spotkać z ojcem. ? odpowiedziałem.
-Ale najpierw wypocznij, a poza tym ojciec jest na poszukiwaniach reszty potworów z armią syren więc i tak nie możesz się z nim spotkać.
Nagle moją ranę przeszył piekący ból.
Zemdlałem.
Gdy się ocknąłem stał nade mną Tyson. Gdy spostrzegł że się obudziłem rzekł:
-Ojciec prosił abym cię zabrał do watahy.
-A nie mogę się z nim spotkać? ? zapytałem.
-Przekazał mi że nie ma ci nic do powiedzenia i żebym cię wyciągną na brzeg i zaprowadził do watahy.
Zrobił jak rzekł.
Gdy dotarliśmy do watahy była noc, a ja gdy się obejrzałem za siebie nie dostrzegłem mojego brata i udałem się do swojego małego domku zbudowanego z rafy koralowej i morskiej skały. Domek był prezentem od ojca. Gdy położyłem się na moim legowisku od razu zasnąłem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz