środa, 20 lutego 2013

Opowiadanie od Flame


Była ciemna noc. Wydaje mi się, że północ.
"Może wreszcie znajdę dom?" - pomyślałam. - "Poczuję, co to znaczy... kochać?"
"Kochać"? Co to za pojęcie! Nie wiem, nigdy nie... "kochałam"...
Moja mama, gdy jeszcze żyła, była piękna, lecz ciężko chora. Prawdopodobnie zatruła się hogesem. Gdy miała mnie urodzić, poroniła. Mój tata sprowadził boginkę Eteru, by spełniła życzenie. Mama poprosiła o życie dla mnie, dlatego boginka o imieniu takim jak ja – Flame, oddała mi pół swojego serca. Dzięki niej żyję. Mama umarła tego samego dnia, co ja zyskałam szansę. A tata nadał mi imię Flame – po bogince Eteru, która oddała mi swoje serce. Gdy tylko nauczyłam się chodzić i mówić podstawowe słowa: tata, jeść, pić, spać itd., tata mnie opuścił – zostawił na pastwę losu. Od tej pory radziłam sobie sama. Nigdy nie zaznałam uczucia miłości… Nigdy nie kochałam, nie wielbiłam, nie ufałam… Nie miałam zielonego pojęcia, co to znaczy KOCHAĆ. Co? Jak?
Posuwałam się bezszelestnie przez las. Poiło się tam od innych „niezadowolonych klientów”. Dzięki bogince Eteru o moim imieniu nie tylko żyję, ale stałam się w części jej potomkiem. Ale to po rodzicach odziedziczyłam waleczność i zdolność w walce, czego boginki Eteru nie posiadają. Lecz mam moc spełniania życzeń, bo jestem częścią boginki Flame, a właściwie, to mam w sobie jej część. Dlatego klienci byli „niezadowoleni”. Ze względu na to, że jestem tylko jej częścią, to miałam tę moc, ale nie do końca. Czasem magia zawodziła. I to był główny powód. A innym powodem było to, że magia spełniania marzeń kosztuje sporo wysiłku, a czasem… Mi się nie chce, a że jestem sprytna, to robię ich w balona (jak to na boginkę Eteru przystało). Kasę biorę, a co do życzenia to niekoniecznie.
Gdy słońce wschodziło, zatrzymałam się, by chwilę poobserwować ten piękny widok.
Nagle coś się na mnie zwaliło. Poczułam przenikliwy ból. Obejrzałam się prawie nieprzytomna. To był wilk… Wilk z Watahy Cierpienia i Zagłady.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz